by Algernon Charles Swinburne (1837 - 1909)
Translation by Maria Konopnicka (1842 - 1910)

When the hounds of spring are on...
Language: English 
When the hounds of spring are on winter's traces,
  The mother of months in meadow or plain
Fills the shadows and windy places
  With lisp of leaves and ripple of rain;
And the brown bright nightingale amorous 
Is half assuaged for Itylus,
For the Thracian ships and the foreign faces.
  The tongueless vigil, and all the pain.
 
Come with bows bent and with emptying of quivers,
  Maiden most perfect, lady of light,
With a noise of winds and many rivers,
  With a clamour of waters, and with might;
Bind on thy sandals, O thou most fleet,
Over the splendour and speed of thy feet;
For the faint east quickens, the wan west shivers,
  Round the feet of the day and the feet of the night.
 
Where shall we find her, how shall we sing to her,
  Fold our hands round her knees, and cling?
O that man's heart were as fire and could spring to her,
  Fire, or the strength of the streams that spring!
For the stars and the winds are unto her
As raiment, as songs of the harp-player;
For the risen stars and the fallen cling to her,
  And the southwest-wind and the west-wind sing.
 
For winter's rains and ruins are over,
  And all the season of snows and sins;
The days dividing lover and lover,
  The light that loses, the night that wins;
And time remember'd is grief forgotten,
And frosts are slain and flowers begotten,
And in green underwood and cover
  Blossom by blossom the spring begins.
 
The full streams feed on flower of rushes,
  Ripe grasses trammel a travelling foot,
The faint fresh flame of the young year flushes 
  From leaf to flower and flower to fruit;
And fruit and leaf are as gold and fire,
And the oat is heard above the lyre,
And the hoofèd heel of a satyr crushes
  The chestnut-husk at the chestnut-root.
 
And Pan by noon and Bacchus by night,
  Fleeter of foot than the fleet-foot kid,
Follows with dancing and fills with delight
  The Mænad and the Bassarid;
And soft as lips that laugh and hide 
The laughing leaves of the trees divide,
And screen from seeing and leave in sight
  The god pursuing, the maiden hid.
 
The ivy falls with the Bacchanal's hair
  Over her eyebrows hiding her eyes;
The wild vine slipping down leaves bare
  Her bright breast shortening into sighs;
The wild vine slips with the weight of its leaves,
But the berried ivy catches and cleaves
To the limbs that glitter, the feet that scare
  The wolf that follows, the fawn that flies.

D. Holman sets stanzas 1, 4

About the headline (FAQ)

Authorship

Musical settings (art songs, Lieder, mélodies, (etc.), choral pieces, and other vocal works set to this text), listed by composer (not necessarily exhaustive)

Available translations, adaptations or excerpts, and transliterations (if applicable):

  • POL Polish (Polski) (Maria Konopnicka) , "Gdy gończe wiosny", Warsaw, Gebethner i Wolff, first published 1904


Researcher for this text: Emily Ezust [Administrator]

This text was added to the website: 2009-01-27
Line count: 56
Word count: 429

Gdy gończe wiosny
Language: Polish (Polski)  after the English 
Gdy gończe wiosny tropią zimy ślady,
Gdy młode słońce cieniuje dąbrowy,
Kiedy napełnia i gaje i sady
Szept świeżych liści i dżdżów szmer perłowy,
Kiedy się słowik miłośnie rozmarzy,
I w śpiewie imię Ityla podzwania,
I trackich statków wspomina żeglarzy,
I długą, niemą tęsknotę czekania, —

Przybądź ty wtedy z napiętym swym łukiem,
Dziewico piękna, co świt krzeszesz z nocy!
Przybądź z wichrami i z rzek wielkich hukiem,
Z szumem wód rwących w swej ukaż się mocy!
O, ty najszybsza, śpiesz wiązać sandały
Na blask i białość i chyżość twej nogi,
Bo drży już zachód, i wschód płonie biały,
W koło rozstajnej dnia i nocy drogi!

A gdzież ją znajdziem? Jak mamy ją witać?
Jak jej kolana objęciem otoczyć?

O, gdyby serce jak żar mogło chwytać,
Jak płomień w górę, jak zdrój ku niej skoczyć!
Bo ta, co gaśnie jasność i co pała,
Jest jako szata, co lgnie do jej ciała,
A tchy południa i zachodu chyże,
Są jej, jak pieśni grających na lirze.

Niema już zimy, ni słot, ni zniszczenia!
Przeszła już pora i śmierci i winy,
I dni mdlejących i tryumfu cienia,
I długich tęsknic samotnej dziewczyny...
Wspomnienie smutków czas uniósł skrzydlaty,
Zabite mrozy, poczęte są kwiaty,
A tam, gdzie ptasząt kryjówka miłosna,
Pączek po pączku rozwija się wiosna.

Trzcina swe puchy otrząsa w strumienie
Przechodnia stopę wikła bujna łąka,
Żarzą się życia młodego płomienie
Z liścia na kwiecie i na owoc z pąka.
I liść i owoc od złota aż płonie,
I kłosy szumią srebrzyściej niż lira,
A u stóp dębu w zielonej koronie,
Depcze żołędzie kopyto satyra...

I Pan w południe, i Bachus w noc ciemną,
Szybsi niż kozłów pierzchliwe gromady,

Tańczą, rozkoszą przejmując tajemną 
I Bassarydy i leśne Menady...

Jako uśmiechem usta rozchylone,
Tak się śmiejący na drzewie liść kłoni,
To ukazując, to kryjąc w zasłonę
Schowaną Nimfę i bożka w pogoni...

Z włosem bachantki splątanym bezładnie,
Bluszcz na brew spada i słoni jej oko,
Dziki winograd osuwa się zdradnie, 
I pierś obnaża dyszącą głęboko,
I społem w skręty zielone ujmuje
Łanię, co pierzcha, i łowca, co szczuje.

Confirmed with Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady translated by Maria Konopnicka, Warszawa: Gebethner i Wolff, 1904.


Authorship

Based on

Musical settings (art songs, Lieder, mélodies, (etc.), choral pieces, and other vocal works set to this text), listed by composer (not necessarily exhaustive)

    [ None yet in the database ]


Researcher for this text: Andrew Schneider [Guest Editor]

This text was added to the website: 2019-07-31
Line count: 54
Word count: 343