Die Polnischen Balladen, Heft II

by Carl Loewe (1796 - 1869)

Word count: 971

1. Wilija i dziewica [sung text checked 1 time]

Wilija, naszych strumieni rodzica,
Dno mazłociste i niebieskie lica;
Piękna Litwinka, co jej czerpa wody,
Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody.

Wilija w miłej kowieńskiej dolinie,
Śród tulipanów i narcysów płynie;
U nóg Litwinki [naszych kwiat]1 młodzianów,
Od róż kraśniejszy i od tulipanów.
Wilija gardzi doliny kwiatami,
Bo szuka Niemna swego oblubieńca;
Litwince nudno między Litwinami,
Bo ukochała [cudzego]2 młodzieńca.

Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona,
Niesie na skały i dzikie przestworza,
Tuli kochankę do zimnego łona,
I giną razem w głębokościach morza.

I ciebie również przychodzień oddali
Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna,
I ty utoniesz w zapomnienia fali,
Ale smutniejsza, ale sama jedna.

Serce i potok ostrzegać daremnie
Dziewica kocha i Wilija bieży:
Wilija znikła w ukochanym Niemnie,
Dziewica płacze w pustelniczej wieży.

Authorship

See other settings of this text.

View original text (without footnotes)
1 Moniuszko: "kwiat naszych"
2 Moniuszko: "obcego"

Researcher for this text: Emily Ezust [Administrator]

1. Wilia und das Mädchen [sung text checked 1 time]

Wilia, sie, der unsre Ström' entsprangen,
Hat gold'gen Grund und himmelblaue Wangen;
Litwinin schön, die schöpft ihr Wasser klar,
Hat rein'res Herz und schön'rer Wangen Paar.

Wilia in dem holden Thral von Kauen,
Fließt hin durch Tulpen- und Narcissenauen;
Der Jünglingsflor, Litwinin, dir zu Füßen,
Blüht schöner noch als Ros' und Tulpen sprießen. 

Wilia nach den Blumen nicht verlanget,
Den Niemen, den Geliebten, sucht ihr Blick;
Litwinin unter den Litwinen banget,
Des fremden Jünglings Liebe ist ihr Glück.

Der Niemen hat die Braut sich kühn errungen,
Er trägt sie fort durch Fels und wilden Grund;
Er hält sein Lieb mit kaltem Arm umschlungen,
Und beide stürzen in des Meeres Schlund.

Auch dich, Litwinin, hat es nachgezogen
Dem fremden Mann aus der Gespielin Reihn,
Auch du versinkst in des Vergessens Wogen,
Doch trauriger, doch einsam und allein!

Das Herz, der Fluß, sie lassen sich nicht hemmen,
Das Mädchen liebt, Wilia eilt mit Macht:
Wilia schwand in dem geliebten Niemen,
Das Mädchen weinet in des Turmes Nacht.

Authorship

Based on

Go to the single-text view

Researcher for this text: Emily Ezust [Administrator]

2. Der junge Herr und das Mädchen [sung text checked 1 time]

1.
 Mägdlein pflücket Beeren in des Waldes Mitten; 
 Kommt auf schwarzem Roße junger Herr geritten
 Und neiget sich artig und springet vom Pferde;
 Die Maid schlägt errötend das Auge zur Erde.

 "Höre, liebes Mädchen! heut in diesen Hagen
 Kam ich mit den Freunden, um das Wild zu jagen,
 Und kann nun nicht finden zum Städtchen die Wege.
 Zeig, liebliche Hirtin, dahin mir die Stege!

 Führet dieser Pfad mich bald zum Wald [hinaus]1?"
 "Wohl bei guter Zeit noch kommt der Herr nach Haus.
 Gleich vorn auf dem Felde sind Birken zu sehen,
 Da müßet links ab ihr ums Dorf herum gehen.

 Oben durch die Schonung rechts am Fluß der Pfad,
 Dort ist Brück und Mühle und zu sehn die Stadt."
 Das Herrlein bedankt sich, die Hand drückt er ihr,
 Er küßt ihre Wange, pfeift dann seinem Tier;

 Sitzet auf und spornt es, er jaget verwegen,
 Mägdlein seufzet bange, ich weiß nicht weswegen.
 
2.
 Mägdlein pflücket Beeren in des Waldes Mitten;
 Kommt auf schwarzem Roße junger Herr geritten
 Und rufet von ferne: "Zeig anderen Weg, 
 Nicht finde durchs Wasser beim Dorf ich den Steg;

 Keine Brücke kann ich, keine Furth erspähen;
 Willst mich armen Jungen denn ertrinken sehn?"
 "So reite der Herr denn am Kirchhof den Pfad."
 "Gott lohn' es dir, Mädchen!" "Ich danke der Gnad."

 In den Wald den Weg hin er jaget verwegen:
 Mägdlein seufzet bange, Ei! ich weiß weswegen.
 
3.
 Mägdlein pflücket Beeren in des Waldes Mitten;
 Kommt auf schwarzem Roße junger Herr geritten
 Und rufet von neuem: "Zeigst so du, o Mädchen,
 Durch weglose Graben den Pfad mir zum Städtchen?

 Ist auf diesem Weg doch wohl seit langen Jahren
 Kaum nach Holz ein Bauer in den Wald gefahren!
 Den ganzen Tag jag ich, nicht futternd mein Roß.
 Der Reiter ist müde, sein Tier atemlos.

 Nieder sitz ich, will mich aus dem Quell erquicken,
 Will mein Roß entzäumen, auf die Weid' es schicken."
 Er neiget sich artig und springet vom Pferde;
 Die Maid schlägt errötend die Äuglein zur Erde.

 Er ist still, sie seufzet. Doch nicht lang' es währet,
 Daß ihn laut, sie leise, man [sie]2 sprechen höret.
 Doch weil grad ein Luftzug das Wäldchen durchwehte,
 Die Worte des Herrlein nicht recht ich erspähte.

 Doch aus Wort und Mienen hab ich das gelesen,
 Daß nicht mehr vom Wege das Gespräch gewesen.

Authorship

Based on

See other settings of this text.

Available translations, adaptations or excerpts, and transliterations (if applicable):

  • FRE French (Français) (Guy Laffaille) , "Le jeune seigneur et la jeune fille", copyright © 2017, (re)printed on this website with kind permission
  • ITA Italian (Italiano) (Amelia Maria Imbarrato) , "Il giovane signore e la fanciulla", copyright © 2011, (re)printed on this website with kind permission

View original text (without footnotes)
1: Reissiger: "heraus"
2: Omitted in Reissiger

Research team for this text: Emily Ezust [Administrator] , Andrew Schneider [Guest Editor]

2. Panicz i dziewczyna [sung text checked 1 time]

1.
 W gaïku zielonym dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym jedzie panicz młody.
 I grzecznie się skłoni, i skonia zeskovzy:
 Dziéwczę się zapłoni, na dół spuści oczy.

 "Dziewczyno kochana, dziś na te dąbrowy
 S kolegami zrana przybyłem na łowy,
 I trafić nié mogę, gdzie leży miasteczko.
 Wskaz, proszę, mi drogę, piękna pastereczko!

 Czy prędko już z lasu ta ścieszka wywiedzie?"
 "Jeszcze pan zawczasu do domu zajedzie.
 Na polu wnet drzewo, koło drzewa brzozki,
 Stąd droga na lewo, tam około wioski.

 W górę przez zarostek, w prawo ponad rzeczką:
 Tam młynek i mostek, i widać miasteczko."
 Panicz podziękował, czule raczkę ścisnął,
 W usta pocałował, na konika świsnął;

 Siadł ostrogą spina, niewidać młodego
 Westchnęła dziewczyna, ja niewiém dla czego.

2.
 W gaïku zielonym dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym jedzie panicz młody.
 I woła zdaleka: "Pokaż inną drogę;
 Za wioską jest rzéka, przejechać nié mogę;

 Ni mostu żadnego, ni brodu wytropić:
 Chcia tażbys młode go chłopczyka utopić?"
 To jedź Pan droży ną na prawo kurhanu."
 "Bóg zapłać dziewczyno!" "Dziękuję waćpanu."

 W las poszła drożyna, niewidać młodego:
 Westchnęła dziewczyna, Oj! wiém dla czego.

3. 
 W gaïku zielonym dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym jedzie panicz młody.
 I zawoła znowu: "Dziewczyno, dla Boga!
 Wjechałem do rowuja każ twoja droga?

 Nie jeździł w te szlaki nikt z dawnego czasu;
 Chyba wieśniak jaki po drzewo do lasu.
 Poluję dzień cały, koniam nie popasał,
 Jeździec zadyszały, konik się zahasał.

 Zsiądę i strumyka pragnienie ugasze;
 Odkiełznam konika, i puszę na paszczę"
 I grzecznie się skłoni i s konia zeskoczy;
 Dziéwczę się zapłoni, na dół spuści oczy.

 Ten milczy, ta wzdycha. Po niedługiéj chwili, 
 Ten glośno, ta s cicha coś z soba mówili.
 Lecz że wietrzyk dmuchał w tę stronę dąbrowy,
 Przetom niedosłuchał panicza rozmowy.

 Lecz z oczu i z miny tom pewnie wyczytał,
 Że więcéj dziewczyny o drogę niepytał.

Authorship

See other settings of this text.

Researcher for this text: Emily Ezust [Administrator]